logohops.jogger.pl


Koncert zespołu Plateau, czyli samobiczowanie

19 kwietnia 2011, 18:58:32 | Kategorie: Muzyka |


Mający już 11 lat zespół Plateau chyba wciąż nie wierzy w swoje możliwości, mimo naprawdę pomysłowych i ambitnych projektów, których się podejmuje. Ich najnowsze dzieło - "Projekt Grechuta" - zaskakuje słuchacza bardzo specyficznym podejściem do piosenek zmarłego 5 lat temu piosenkarza, a także ilością i renomą gości, zaproszonych do udziału przy realizacji zarówno płyty, jak i koncertu. Jednak obecność znanych twarzy, a dokładniej mówiąc - potężnych głosów, miast zespołowi pomagać, chyba go peszy.

We wczorajszym koncercie jaki miał miejsce w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, oprócz zespołu udział wzięli Martyna Jakubowicz, Piotr Cugowski, Marek Piekarczyk, Marek Jackowski i Adam Nowak. I, jak można się było spodziewać, ich gościnne występy przyćmiły dość nieudolne podrygi wokalisty i przedziwne wygibasy, jakie na scenie odczyniał jeden z gitarzystów. Jednak wszystko to tak bardzo nie rzucałoby się w oczy, gdyby nie komentarze lidera zespołu, Michała Szulima.

Otóż Pan Michał, po każdej nieswojej piosence, zapewne w ramach podziękowania i podziwu, odprawiał swoisty rytuał samobiczowania. Każdego z zaproszonych muzyków żegnał formułką, że "nigdy nie będzie w stanie im dorównać", że "jak tu teraz grać, kiedy Adam Nowak ledwo zszedł ze sceny", że "jego głos nie może równać się z głosem Piotra Cugowskiego" itd. itp. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że zgromadzeni w filharmonii słuchacze doskonale zdawali sobie sprawę z dość nieudolnego śpiewu Szulima (oczywiście, w porównaniu z gośćmi, gdyż ja sam równać się z nim nawet nie próbuję, skoro problemem dla mnie jest czyste zaśpiewanie "Wlazł kotek na płotek"), ale to on sam zwracał ich uwagę na swojego zespołu miałkość. A szkoda, gdyż niektóre kawałki zaprezentowane tego wieczoru mogły się podobać.

Szkoda też, że koncert zakończył się zupełnie żenującą, niepotrzebną sceną błagania widowni o oklaski. Wokalista Plateau poprosił zgromadzonych w sali słuchaczy o gromkie brawa, po to, żeby jego zespół mógł wrócić na scenę. A posłuszny lud spełnił jego prośbę. Na szczęście, na scenie pojawili się też wspomniani goście, więc zażenowanie szybko ustąpiło miejsca prawdziwym, gromkim oklaskom. I nawet kolejna wpadka Szulima, jakim było pominięcie w podziękowaniach Marka Grechuty, ani małżonki, która objęła patronat nad płytą szybko została zapomniana. Bo błyskawicznie zareagował Piotr Cugowski. Bo chwycił mikrofon i sam podziękował jednemu z najwspanialszych polskich piosenkarzy.

Plateau niestety do takiego poziomu nie dorosło.